Potrzebujesz Pomocy Napisz do nas ! lub zadzwoń 669344079 Pozdrawiam Gnomes Garden!

Historia OG Kush'a

Czytane przez 507, Feb 7, 2020

HISTORIA OG Kush'a

Czytanie artykułu zajmie Ci około 5 minut, a zawiera się w nim:

1. Skąd wziął się OG Kush?
2. Początki jego odmiany
3. Co znaczy skrót "OG"?
4. Dziedzictwo i ewolucja
5. Wnioski wynikające z autopsji jednego z Gnomów

Nie ma drugiej odmiany konopi, która absorbowała by wokół siebie tyle legend i zagadkowych niedopowiedzeń. Historia, o jakiej zaraz przeczytasz porwie Cię na chwilę w rejony Hindu Kush. Gór położonych w północno-wschodniej części Afganistanu. Miejsca, w którym powstaje fenomenalny hasz, a wzgórza skrywają tajemnicze odmiany konopi..

1. Skąd wziął się OG Kush?

Geneza narodzin legendarnej odmiany, do dziś jest przedmiotem sporów w świecie miłośników cannabis. W tym artykule przybliżę Ci kilka spośród najbardziej znanych wersji jakie krążą na ten temat. Producent nasion konopi - DNA Genetics sugeruje, że powstanie OG Kush'a ma związek z tajemniczym, nieznanym workiem nasion z początku lat 90'. Inny producent pestek - Dinafem, przypisuje zaś autorstwo, kalifornijskiemu rolnikowi imieniem John.
Miał on podarować sadzonkę odmiany Chemdawg, innemu hodowcy z Los Angeles, nazwiskiem Putz.
Ten z kolei krzyżując marihuanę Chemdawg z Lemon Thai Kush, stworzył odmianę będącą bohaterem naszego dzisiejszego odcinka.
Według Dinafem'u skrót liter "OG", pochodzi od człowieka który powiedział Putz'owi, że topy jakimi go poczęstował, smakowały jakby zostały wyhodowane w górach (ang. Mountain grown). Putz miał odpowiedzieć mu, że Kush został wyhodowany w oceanie (ang. Ocean grown), co oznacza że topy wyrosły pod lampami, na zachodnim wybrzeżu Ameryki.
Trzecia wersja sugeruje, że cała historia rozpoczęła się u podnóża gór Hindu Kush. Po narodzinach kultury Hippies'owskiej w latach 60' wielu jej członków wiodących koczowniczy tryb życia, ruszyło w podróż do Indii. Odkryli tam oni, całe mnóstwo rdzennych genów marihuany, uprawianych wyłącznie tradycyjnymi metodami.
Poprzez całe lata 60' aż do końca 80' miłośnicy cannabis, zwozili stamtąd szczepy oraz nasiona, które stopniowo zaczęły zyskiwać na znaczeniu.
U końca lat 70' wielu grower'ów, zdało sobie sprawę z zalet jakie przynieść mogą Afgańskie geny, wobec panującego prawa zakazującego uprawy marihuany. Zaczęli oni więc, krzyżować zwiezione z Indii konopie, z lokalnie występującymi cannabis, dając światu nową jakość. Niskie, dyskretne, dające dobrze się ukryć krzaczki, produkowały topy, o pokładach żywicy jakich dotąd nie znano. Moment ten dał początek narodzinom nowej ery. Ery koszy pełnych od kwiatów, nacechowanych dosadną zbitością topa i potężnego haju.

2. Początki odmiany OG Kush

Nasilająca się presja przeciwko cannabis ze strony władz, spowodowała zejście rolników do podziemi Indoor. Szukali oni adekwatnej ku temu odmiany ponieważ wysokie, palczaste Sativy sprawiały w tych warunkach niemałe problemy. Okazało się że niski, kompaktowy OG Kush dający świetne plony, oraz formujący zbite pąki jest strzałem w dziesiątkę.
Pewien grower z Florydy imieniem Matt "Bubba" Berger, stworzył w latach 90' przy użyciu szczepu Nothern Lights, odmianę o nazwie "Bubba".
Wcześniej zasłynął już ze stworzenia innej legendarnej odmiany, o nazwie Kryptonite. Według niektórych zdrobnienie "Krippy" obróciło się w "Kush" kiedy to jeden z przyjaciół Bergera zaczął nazywać go "Kush Berries" dlatego, że kwiaty gęsto pokryte były kolorowymi, okrągłymi bryłkami. Nazwa okazała się być zwykłym zbiegiem okoliczności, ponieważ nikt nie zdawał sobie sprawy jak wielki wpływ na tę odmianę miały szczepy pobrane z okolic gór Hindu Kush.
Wspólnota konopna stanu Floryda, przez lata utrzymywała tego "Kush'a" w ścisłym sekrecie. Jednak gdy szczep przybył do Los Angeles i wpadł w ręce człowieka imieniem Josh D. który miał zostać autorem nowoczesnego cięcia OG Kush, wszystko zmieniło się na dobre. Mimo iż OG Kush jest konopią bardzo wrażliwą na światło, nadmiar składników odżywczych, choroby oraz podatną na wytwarzanie nasion w obliczu stresu, Josh D. wpadł na pomysł jak najlepiej ją wykorzystać. Dzieląc się ze znajomymi wydobytą wiedzą oraz sadzonkami, udało się rozprzestrzenić geny OG Kush po całym globie. Powstały między innymi hybrydy cannabis takie jak: Bubba Kush Pre'98, San Fernando Valley OG Kush, Purple Kush, Larry OG, Sapphire OG, Raspberry Kush, Raskal's OG, czy Tahoe OG.
W obecnym momencie, wiele odmian marihuany na całym świecie, pochodzi właśnie od tego szczepu.

3. Co oznacza skrót "OG"?

Samo określenie "Kush" było według załogi Josh'a D. zbyt rozległe i ogólnikowe, tak więc szybko zaczęli oni mianować wersję z zachodniego wybrzeża, jako "OG Kush".
Chwila ta, stała się punktem startowym toczących się do dnia dzisiejszego sporów w społeczności konopnej, o to co tak naprawdę znaczy skrót "OG". Jako, że największą popularność szczep zyskał w Los Angeles, wielu uważa że rozwinięcie skrótu oznacza nic innego jak "Original Gangster" i jest swego rodzaju hołdem w stronę Kalifornijskich grup Hip-Hopowych z początku lat 90'.
Inni trzymają się wersji, że "OG" oznacza "Ocean Grown" jako odmiana uprawiana w pobliżu załamujących się fal oceanu spokojnego.
Pewnego dnia, sam Josh D. postanowił rozstrzygnąć debatę, mówiąc iż z ziomalami nazywali go "OG", ponieważ był po prostu autentyczny, oryginalny. W języku Cali, "OG" to ktoś lub coś kto cieszy się szacunkiem.
Jest to termin, na który by być tak nazywanym, trzeba zasłużyć. Okazało się, że dźwięczna nazwa odmiany, przypasowała bardzo artystom z branży muzycznej. Stała się ona inspiracją do powstania wielu Hip-Hopowych utworów w Stanach Zjednoczonych.

4. Dziedzictwo i ewolucja

Ziemisty, mocny zapach i smak OG Kush'a, szybko stał się narzędziem marketingowym. Wielu rolników nie mogło oprzeć się hybrydacji własnych szczepów z konopią OG Kush, co przyczyniło się do poprawy wielu ich cech. Rodzina Kush, produkuje teraz jedne z najdroższych oraz najbardziej poszukiwanych nasion marihuany na świecie. Wpływ OG Kush'a na ekosystem konopi Indyjskich był przeogromny. Ukształtował on parametry tego, czego w konopiach poszukuję dziś wielu jej smakoszy.

5. Wnioski wynikające z autopsji jednego z Gnomów.

Moja pierwsza przygoda z OG Kush'em pod Czeskim niebem, aczkolwiek w piwnicy, na długo zapadła w mą Gnomianą czaszkojeść. Zdecydowałem się wtedy na wielki mix nasion tej odmiany od kilku producentów.
Nie mogąc już dłużej przyglądać się tylko klaserowi pełnemu pestek, postanowiłem wsadzić go do wiadra z ziemią, a te zalać wodą. Po 48 godzinach, nad powierzchnię gleby wysunęły się konopne główki, niosące z sobą ślady walki z klaserem, oraz jego porozrywane kawałki. Wiedziałem już, że nie ma odwrotu, a jestem przecież w Czechach, tak więc rzuciłem się do pikowania młodych sadzonek. Dopiero po dłuższym czasie dowiedziałem się, że jedną z tych, która ugryzła mnie w palec pochodziła od Dinafemu. Wskazywała na to struktura kwiatu i liści, łudząco podobna do tej ze strony producenta.
Byliśmy akurat w stanie wojny z inną, bojowo nastawioną, Arabską populacją podziemnych gnomów, tak więc ruszyłem do konfliktu z kieszeniami wypełnionymi gwoźdźmi, a konopie zostawiłem pod opieką przyjacielowi. Walki trwały długo i przyniosły straty w gnomach, ale finalnie udało się przepędzić nachodźców z korytarzy naszej groty.
Gdy wróciłem z tarczą, a nie na niej, przyjaciel o którym mówiłem imieniem Srulek, zaprowadził mnie do tajemniczego miejsca, w którym ukrył rośliny. Był to pięćdziesiąty dzień kwitnienia i efekt jaki wywołał na mnie konopny las, wprawiał w osłupienie. Masywne łodygi, gięły się pod naciskiem zwartej gęstwiny topa, a aromat jaki wypełniał pomieszczenie był świeży i doskonały. Obwąchawszy każdego z krzaków, szybko wyłapywać zacząłem drobne różnice. Okaz od Dinafemu cechował się zbitymi na kamień, ostro pachnącymi pąkami, które zaczynały przybierać fioletowy odcień. Przedstawiciel farmy Dutch Passion, był nieco luźniejszy i napuszony. Kwiaty robiły wrażenie rozmiarem, mocno włochatych bobów, o gromkim zapachu.
Największą uwagę mojego nosa, przykuł jednak pewien fenotyp od Humboldt Seeds Organization. Jego zapach był niezwykle bliski temu, jaki czuję się mijając piekarnię z drożdżówkami, o szóstej rano. Wąchałem go bez opamiętania więc, jak dzik dżdżownicę nie umiejąc poskładać w głowie wszystkich szeptów i szalejących nozdży. Krzaczek ten wywołał na mnie piorunujące wrażenie, ale nic nie równało się z dwoma hybrydami jakie rosły na tyłach całej załogi. Sapphire OG, oraz White OG. Kwiaty pierwszego z nich, były niesamowitej struktury. Niemal srebrne, twarde kulki, silnie pachnące Skunkiem i piękny Indyjkowy liść, sprawiały że odmiana ta wyglądała niezwykle reprezentacyjnie. Haj po wyszuszeniu topa, był niesamowicie intensywny, konkretny i mocny.
White OG z kolei, największe wrażenie wywarł na mnie dzięki swojej nieokiełznanej mocy produkcji żywicy. Boby były naszpikowane trichomami tak silnie, że stawały się białe. Syropowata żywica w momencie spotkania z palcami, stawała się mega lepka i kleista. Zapach po prostu rozbijał system i ciężko będzie naświetlić tą kwestię słowami. To trzeba poczuć :-)

Zostaw komentarz

Zaloguj się


Autor: